Jest winien, bo realizuje warunki zawartego kontraktu
Przyznam, że gdybym był jednym z szefów Alstomu, w szczególności tym, który zajmuje się polskim rynkiem, cieszyłbym się teraz wyjątkowo spokojnym snem.
Marcin Piasecki
Mimo perturbacji z dostawą szybkich pociągów Pendolino, firma nie doznała jakiegoś szczególnego uszczerbku. Jakoś tak się złożyło, przypadkiem lub nie, że burza trwa w najlepsze w innych rejonach.
Pendolino nad Wisłą już nazwano wielką wtopą i kompromitacją Polski za 665 milionów euro, bo na tyle opiewa umowa. Kompromitacja Polski, a nie Alstomu, choć to koncern nie wywiązał się z kontraktu. Festiwal oskarżeń dotyczy byłych i obecnych szefów PKP, ministrów, polityków koalicji i opozycji.
A media chwytają każdy najdrobniejszy trop wskazujący na brak kompetencji po polskiej stronie. Nawet trop dosyć zabawny, jak choćby ten, że pendolino, kiedy w końcu ruszy, może zablokować ruch towarowy do trójmiejskich portów. Jakie jeszcze...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
