Działań ZUS nikt nie kontroluje
W starciach z ZUS firmy są na przegranej pozycji. Nie mają co liczyć na pomoc sądów, bo te im jej odmawiają. Nic dziwnego, że urzędnicy coraz śmielej sięgają do kieszeni przedsiębiorców i domagają się zapłaty składek niemal od wszystkiego – pisze radca prawny.
W „Rzeczpospolitej" z 11 sierpnia br. ukazał się artykuł red. Bartosza Marczuka pt. „ZUS poluje na składki od umów o dzieło" przedstawiający problemy przedsiębiorców funkcjonujących w branży badania opinii społecznej. Podzielając w pełni negatywne uczucia firm dotkniętych owym „polowaniem", należy zauważyć, że postępowanie ZUS oraz sądów powszechnych zajmujących się sprawami z zakresu ubezpieczeń społecznych budzi refleksje także natury prawnej.
Za zmianę zdania płaci przedsiębiorca
W przywołanych przez red. Marczuka przykładach pojawia się podobny mechanizm działania Zakładu wobec kontrolowanych przedsiębiorców – najpierw przez kilka lat ZUS w prowadzonych kontrolach nie zgłasza zastrzeżeń do stosowania u danego przedsiębiorcy umów o dzieło, po czym następuje nagła „zmiana poglądów" Zakładu i zakwestionowanie umów, które – działając w zaufaniu do wyników dotychczasowych kontroli – dany przedsiębiorca stosuje. Po kontroli się okazuje, że umowy o dzieło, które do tej pory ZUS uznawał za niepodlegające składkom na ubezpieczenie społeczne, są jednak umowami-zleceniami, od których należy odprowadzić zaległe składki. Wynik tej wolty (zwłaszcza gdy jednorazowo zostaje zakwestionowanych kilkadziesiąt umów) może stanowić dla...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
