Śmierć tajskiego monarchy
Miejscowa giełda i waluta straciły na wartości, tysiące ludzi ruszyły, by pożegnać króla.
– Bhumibol cieszył się ogromny społecznym autorytetem. Można to nawet porównać do szacunku, jakim otaczany był Jan Paweł II w naszym kraju – były ambasador w Bangkoku Bogdan Góralczyk tłumaczy w rozmowie z „Rz" fenomen Tajlandii.
Zmarły był najdłużej na świecie panującym monarchą, na tron wstąpił w 1946 roku (choć koronowano go dopiero w 1951). Według zachodnich źródeł był też najbogatszym wśród królów i królowych świata.
Ale w Tajlandii był symbolem...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
