300 pacjentów nadal czeka na lek ratujący życie
Argument zbyt wysokiej ceny nowych leków na szpiczaka plazmocytowego jest nieprawdziwy w obliczu kosztów, jakie generuje sama choroba – wykazali eksperci na spotkaniu prasowym, które odbyło się 5 kwietnia w Warszawie. MALWINA UŻarowska
Szpiczak plazmocytowy jest nowotworem układu krwiotwórczego, który atakuje nie tylko szpik, ale również kości i nerki oraz osłabia układ odpornościowy. Atakuje falami, co oznacza, że po pierwszej terapii choroba wycofuje się na jakiś czas, a gdy wraca, jest już odporna na dotychczasowe leczenie. Konieczne jest wówczas podanie kolejnych leków o innym mechanizmie działania, dzięki który możliwe jest dalsze leczenie i walka o życie pacjenta.
Jak powiedział dr hab. Dominik Dytfeld z Kliniki Hematologii i Transplantologii Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiej Grupy Szpiczakowej, kiedyś od diagnozy do śmierci pacjenta mijały zaledwie dwa–trzy lata. Teraz mamy w Polsce dostępne cztery spośród dziewięciu znanych terapii, z czego jedną od końca zeszłego roku. To daje znacznie lepsze rokowania. Mówimy o średnim przeżyciu sześciu–siedmiu lat.
Jednak to nie koniec możliwości walki ze szpiczakiem plazmocytowym. Zarówno pacjenci, jak i lekarze starają...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta