Bogaty jak urzędnik z Moskwy
Jeden z podwładnych Putina zarobił w zeszłym roku 76 razy więcej od swego szefa. Jednocześnie ponad 60 proc. Rosjan nie ma w ogóle żadnych oszczędności.
– Nasze społeczeństwo zawsze uważało pracę urzędnika za atrakcyjną, a wysokiej rangi urzędników – za bardzo atrakcyjną – powiedziała „Rzeczpospolitej" Marina Krasilnikowa, socjolog z Centrum Lewady.
Zgodnie z prawem w Rosji opublikowano właśnie zeszłoroczne dochody wszystkich urzędników szczebla centralnego. Okazało się, że jednymi z biedniejszych są premier i prezydent. Uboższym od nich okazał się tylko minister do spraw Kaukazu Północnego.
Najbogatszy urzędnik z administracji prezydenta zarobił w zeszłym roku 76 razy więcej niż Putin. Był to przedstawiciel prezydenta w Nadwołżańskim Okręgu Federalnymi i jednocześnie były szef państwowej agencji kosmicznej Roskosmos Igor Komarow. Właśnie na początku kwietnia prokuratura generalna ogłosiła, że Roskosmos za czasów Komarowa był jedną z najbardziej skorumpowanych firm państwowych – zniknęła z niej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)