Podzieleni i uwikłani
Taka adwokatura nigdy nie podejmie odważnych decyzji.
Nowy Rok zwykle skłania do podsumowań, refleksji i planów na przyszłość. Przyznam, że nieszczególnie podobają mi się noworoczne postanowienia, zwłaszcza wiara, że wraz teraz odmieni się los. Rozpoczynający się 2020 i następne lata będą takie, jakie sobie wypracujemy. Wspominam o tym dlatego, że rok 2020 przyniesie adwokaturze wybory samorządowe. Mniejsza o personalia, choć te chyba dziś najbardziej rozgrzewają, zwłaszcza samorządowych działaczy. Ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, w którym miejscu jest adwokatura w 2020 r. i dokąd powinna zmierzać.
Powiedzieć, że nie jest dobrze, to nie powiedzieć nic. Zanim jednak przejdę do merytorycznej krytyki, trzeba oddać sprawiedliwość i stwierdzić, że mijająca kadencja, z powodu chaosu w wymiarze sprawiedliwości nie była łatwa. No ale cóż, nikt też nie obiecywał, że będzie łatwo. Nie pojawiły się też przeszkody na tyle poważne, aby zaniechać ambitnych wyzwań dotyczących przyszłości adwokatury. Nie chodzi wcale o wyzwania definiowane mozołem pracy do wykonania. Raczej odwagą w podejmowaniu trudnych, czasem niepopularnych decyzji.
Brak decyzyjności
To chyba największa bolączka samorządu adwokackiego – tego lokalnego i tego centralnego. Brak decyzyjności. Rady adwokackie osiągnęły mistrzostwo w formułowaniu różnorakich uchwał o...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta