Prawniczy makiawelizm w służbie biznesu i polityki
Strategia prawna jest logiką użycia przepisów – pewnym zestawem dyrektyw, według których postępujemy. Jest to sztuka wykorzystywania regulacji do osiągania celów.
Mamy nowy gatunek prawnika, który przywędrował do nas zza oceanu. Dla niego praktykowanie prawa to nie rozwiązywanie kazusu, ale przepisy – by zacytować postać z „Gry o tron” – nie są czarną dziurą, tylko drabiną, drogą do osiągnięcia celu. Tam, gdzie inni widzą przeszkody, nowy typ mecenasa dostrzega szanse. Nauka prawa mówi o tym jako o „instrumentalizacji prawa”. Takie stawianie sprawy ma dość pejoratywny wydźwięk. A tymczasem odłóżmy na bok stygmatyzujące określenia i na chłodno zobaczmy, z czym mamy do czynienia.
Narodziny mecenasa Machiavellego
Prawie równe dwadzieścia lat temu w magazynie ABA (Amerykańskiej Izby Adwokackiej) ukazał się artykuł „Strategiczny prawnik”.Opisywał nowy typ doradcy prawnego. Takiego, który może nie jest największym mędrcem w jakiejś dziedzinie, za to wie, jak zaprzęgnąć przepisy do uzyskania wyników w rzeczywistym świecie. Adwokacki Sun Tzu, mistrz Yoda lub Machiavelli. Ewentualnie tak zwany consigliere – minus mafijne konotacje.
Mniej więcej w tym samym czasie profesor G. Richard Shell opublikował książkę „Stwórz zasady, zanim zrobią to twoi rywale”. Wskazywał w niej na wielu przykładach z historii USA, jak pionierzy świata biznesu wykorzystywali prawo i prawników do osiągania celów pozaprawnych. Pragmatyczni do bólu Amerykanie uczą nawet tego na swoich uniwersytetach.
Pierwsze...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)