Nawet w największym arcydziele na początku są zapisane tylko nuty
Muzyka niesie coś znacznie ważniejszego niż proste polityczne konotacje – mówi amerykański dyrygent pochodzenia izraelskiego Yoel Gamzou, który w Operze Narodowej poprowadzi 7 stycznia koncert noworoczny.
Podobno najważniejsze doświadczenie z pana dzieciństwa wiąże się z VII Symfonią Mahlera.
Płytę z nią dostałem od mamy na siódme urodziny. Włączyłem gramofon i zacząłem słuchać w kółko bez przerwy, a przecież Siódma Mahlera trwa ponad godzinę. Następnego dnia zapytałem, czy Mahler napisał coś na wiolonczelę, bo w szkole muzycznej uczyłem się w klasie wiolonczeli. Gdy dowiedziałem się, że nie, odpowiedziałem, że w takim razie będę grać w orkiestrze i zostanę dyrygentem. Mama się tylko zaśmiała.
A pan uparcie dążył do celu i pojechał do wielkiego Carla Marii Giuliniego, choć on pana nie zapraszał.
Miałem 16 lat i trzech, może czterech mistrzów dyrygentury, których podziwiałem, ale wszyscy już nie żyli. Był tylko Giulini i mieszkał w Mediolanie. Ja byłem w Nowym Jorku, ale zacząłem dzwonić do wszystkich Giulinich, jakich znalazłem we włoskiej książce telefonicznej i po wielu próbach znalazłem tego właściwego. Telefon odebrał syn i powiedział, że ojciec jest stary i nie będzie ze mną rozmawiał. Dzwoniłem kilkakrotnie, ale bez skutku i nagle po paru tygodniach dostałem wiadomość, że maestro może mi poświęcić pięć minut. Kupiłem bilet na najwcześniejszy samolot do...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
