Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Mój pierwszy raz

04 marca 2026 | Dodatek | Stanisław Wiśniewski

Po odczytaniu przez prokuratora aktu oskarżenia klient przyznał się (zgodnie z planem) do zarzucanego mu czynu, ale po chwili buńczucznie dodał, że to właściwie nie było włamanie, tylko zwykła kradzież. Pani sędzia z drwiącym uśmiechem i politowaniem spytała: „No i co teraz, panie mecenasie?”.

Istnieją w przyrodzie ludzie wielcy, którzy już podczas swojego pierwszego razu doznają pełnej satysfakcji i uniesień tak intensywnych jak blask Alfa Centauri na bezchmurnym niebie. Po zakończonej sprawie inicjacyjnej i wyjściu z sali klienci, wciąż wstrząsani nieustającymi spazmami ekstazy, dziękują im, cytując „Pieśń nad pieśniami”. Doświadczone koleżeństwo wstaje wówczas z ław na korytarzu i spieszy z gratulacjami.

Jako młody adept w kancelarii prawnej wysłuchiwałem romantycznych opowieści starszych aplikantów lub młodych adwokatów, z gęsią skórką oraz wypiekami na twarzy. Były to pieprzne anegdoty, zazwyczaj okraszone niezbitymi dowodami na okoliczność pełnej dominacji pierwszy raz stającego pełnomocnika nad sądem lub obfitujące w sceny całkowitego okiełznania mocodawcy oraz wymuszenia jego posłuszeństwa, co obiektywnie wymaga najwyższej maestrii.

Anegdoty

Przytoczę z niedomagającej pamięci przykłady, aby nakreślić fabularne ramy opowieści:

„I wtedy sędzia do mnie mówi: «Proszę sprecyzować podstawę prawną roszczenia, panie mecenasie». A ja na to: «Wnoszę i wywodzę jak dotychczas!».

Tego radcę prawnego z...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13418

Wydanie: 13418

Spis treści

Gość „Rzeczpospolitej”

Zamów abonament