Polityka znów winduje ceny. Może być drożej na stacjach
Po raz kolejny ceny ropy naftowej wystrzeliły. I nie ma to nic wspólnego z sytuacją na rynku. Bo ropy jest pod dostatkiem. Ale już sama wielka niewiadoma, czy ostatecznie USA uderzą w Iran, spowodowała wzrost cen.
Przynajmniej na jakiś czas będziemy musieli się pogodzić z wyższymi kwotami na paragonach w stacjach paliw. I wcale nie jest wykluczone, że u niektórych dystrybutorów wyświetlą się ceny z „7” z przodu. To nie jest czarny, ale bardzo prawdopodobny scenariusz. Tym bardziej, że zimę, a co za tym idzie częste odstawianie samochodów mamy już za sobą. A to znaczy, że popyt na paliwa będzie rósł.
Ropy jest teraz pod dostatkiem
Mało kto wierzy, że konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Iranem, który narastał po „chirurgicznej” akcji w lipcu 2025 r. będzie trwał długo. Nie napawa optymizmem fakt, że w negocjacjach z Iranem Waszyngton reprezentuje wiceprezydent JD Vance, zwolennik rozwiązań siłowych. Dlatego większość analityków w największych światowych bankach inwestycyjnych, a także instytucje takie, jak Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) i amerykańska US Energy Information Administration nie zmieniają swoich prognoz na cały 2026 r., ani nawet na pierwszą połowę tego roku. I pozostają one na poziomie 56-67 dol. za baryłkę Brenta. A w Stanach Zjednoczonych ceny benzyny nie przekroczą 3 dol. za galon. Bo na świecie ropy jest pod dostatkiem. I raczej jest jej nadpodaż, głównie z powodu zwiększenia wydobycia przez Arabię Saudyjską, a nie brak. Według amerykańskiego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
