Kiedy pirat drogowy godzi się na śmierć
Oczywiście, że nie każdy kierowca, który przekracza prędkość, dopuszcza się usiłowania zabójstwa. Chodzi o adekwatną ocenę prawną najbardziej szokujących wyczynów.
Wypadek czy zabójstwo? Coraz częściej zadajemy sobie na serio to pytanie. Choć skazanie pirata drogowego za zabójstwo to raczej ewenement, organy ścigania i sądy są coraz bardziej skłonne do rozważenia tej kwalifikacji prawnej.
Rażąco groźni
Trwa dyskusja o zwalczaniu piractwa na drodze. Gdy dochodzi do tragicznego skutku śmiertelnego, najbardziej szokujące wyczyny piratów powinny być czasami nazwane po imieniu: to zabójstwo. Nie chodzi o celowe przejechanie człowieka, gdy ktoś wybiera samochód na narzędzie zbrodni – to oczywiste przestępstwo popełnione z zamiarem bezpośrednim. Wyjątkowo sporne są natomiast sytuacje na pograniczu zamiaru wynikowego i nieumyślności. Prokuratorzy w niektórych sprawach starają się stawiać w akcie oskarżenia zarzut zabójstwa. Sądy jeszcze raczej powszechnie orzekają, że pirat drogowy popełnia tylko nieumyślny wypadek.
Spokojnie – nie każdy kierowca, który przekracza prędkość, dopuszcza się usiłowania zabójstwa. Nie sprowadzajmy rzeczy do absurdu. Chodzi o...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)