Bomby to za mało na zmianę reżimu
W ostatecznym rachunku administracja USA nie będzie miała nic przeciwko powstaniu w Teheranie nowych władz z udziałem liderów z obecnych elit – mówi Volker Perthes, szef berlińskiej Fundacji Wissenschaft und Politik.
W jaki sposób śmierć ajatollaha Alego Chameneiego zmienia sytuację w Iranie?
Obserwujemy zarówno objawy radości, jak i głębokiego autentycznego żalu i rozpaczy. Prezenter telewizyjny szlochał przed kamerami, ale zanotowano też przejawy radości na ulicach. Z kolejnych fal protestów społecznych można wyciągnąć wniosek, że większość społeczeństwa jest w opozycji do reżimu i pragnie jego upadku lub co najmniej liberalizacji i demokratyzacji. Nie znaczy to jednak, że przy pomocy bomb można automatycznie doprowadzić do zmiany reżimu, co jest celem zadeklarowanym przez Donalda Trumpa.
Ma pan jakieś scenariusze rozwoju sytuacji?
Nie wykluczam powstania nowego przywództwa kraju, które może składać się z pragmatycznych przedstawicieli obecnej elity, jak np. obecnego prezydenta Masuda Pezeszkiana czy byłego prezydenta Hasana Rouhaniego z udziałem liderów Korpusu Strażników Rewolucji. Mogliby być gotowi do zakończenia wojny w drodze negocjacji, oferując pewne ustępstwa. Możliwe jest także, że władzę przejmie grupa młodych radykalnych liderów Korpusu, która starać się będzie kontynuować linię dotychczasowego represyjnego reżimu. Nie jest też...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
