Dlaczego finansowanie sportu zawodowego to obowiązek
W dyskusji o finansach publicznych utrwalił się szkodliwy mit, że pieniądze na profesjonalne kluby sportowe to samorządowa fanaberia i forma ukrytego rozdawnictwa.
Wielu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast żyje dziś w klinczu. Z jednej strony czują ogromną presję społeczną, ponieważ dla mieszkańców sukcesy lokalnych drużyn sportowych są elementem tożsamości miasta i powodem do dumy. Z drugiej strony włodarze czują na plecach oddech organów nadzoru, które kwestionują milionowe przelewy na rzecz prywatnych spółek akcyjnych, sugerując, że środki te powinny trafiać na chodniki, a nie na „prywatny biznes”.
Jako prawnik i praktyk samorządowy uważam, że ta dychotomia jest fałszywa. Problem nie leży w samej zasadności finansowania sportu zawodowego, lecz w narzędziach prawnych, po które przeważnie sięgają gminy.
Koniec epoki mecenatu
Błędem jest tkwienie w mentalności „mecenatu”....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)