Polska niegotowa na wojnę minową
Potrzebujemy 6 mln min, aby zabezpieczyć granicę z państwami, które mogą dokonać na nas agresji. Możliwości produkcyjne mamy jednak znacznie mniejsze. Miny produkuje tylko jedna firma.
W ubiegłym roku Polska formalnie opuściła grupę państw, które podpisały Traktat Ottawski o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych. To efekt wzrastającego zagrożenia ze strony Rosji i decyzji o wzmocnieniu wschodniej granicy. Stąd też istotny jest dla polskiego bezpieczeństwa projekt Tarczy Wschód – budowy umocnień, które mają zatrzymać wojsk agresora, zakładający m.in. wyznaczenie miejsc, które w przypadku planowanego ataku zostaną zaminowane. Przewiduje także m.in. wykorzystanie do tej operacji roju dronów.
Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma są jedynym producentem min w kraju. Otrzymały 311,2 mln zł na zwiększenie zdolności produkcyjnych min przeciwpancernych do 1,2 mln sztuk rocznie. Potrzeby są jednak znacznie większe. Zdaniem analityków Instytutu Wschodniej Flanki (IWF) zapotrzebowanie Polski wynosi ok. 5-6 mln sztuk. To oznacza, że Belma może dostarczyć rocznie ok. 20-24 proc. zapotrzebowania.
„Potrzeby w zakresie systemów minowania są zróżnicowane, a ograniczony czas użycia produktu sprawia, że potrzebujemy rozwinięcia własnych zdolności produkcyjnych – nie zaś tylko jednorazowych zakupów. Priorytetem jest szybkie pozyskanie dużych ilości min przeciwpiechotnych zaraz po zakończeniu okresu wypowiedzenia konwencji ottawskiej oraz od samego początku ich pozyskiwania – zdywersyfikowana produkcja na terenie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
