Nowe elementy irańskiej wojny
Do wojny przyłączył się kolejny gracz – jemeńscy Huti. Przygotowania do negocjacji trwają, ale Iran jest bardzo nieufny wobec Donalda Trumpa. To nadal może być jeszcze gorsza dla Ameryki wojna.
Cztery tygodnie proirańscy Huti czekali z decyzją o wsparciu militarnym dla reżimu ajatollahów, który Amerykanie i Izraelczycy zaatakowali 28 lutego. W sobotę wycelowali w Izrael najpierw jeden pocisk balistyczny, a po kilku godzinach następny już ze wsparciem dronów.
Buńczucznie zapowiadali, że chodziło o uderzenie w ważny obiekt wojskowy na południu Izraela. Ale – można powiedzieć, tradycyjnie, bo w ostatnich dwóch latach z innymi atakami Hutich było podobnie – Izraelczycy radzą sobie z wyłapywaniem rakiet z dalekiego Jemenu.
Nie znaczy to jednak, że pojawienie się nowego uczestnika wojny nie grozi rozlaniem konfliktu i nie jest kolejnym problemem dla Donalda Trumpa. Huti, od prawie 12 lat panujący w stolicy, Sanie, i na większości najgęściej zaludnionego terytorium Jemenu (na północnym zachodzie) teoretycznie dawno powinni być pokonani. Tak zapóźnieni cywilizacyjnie się wydają, a Jemen to na dodatek najbiedniejszy kraj arabski i jeden z kilku najbiedniejszych na świecie. Nie udało się to ani bogatym Saudyjczykom wraz...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)