Nie gramy atrakcyjnie, ale skutecznie
Kibice w Szwecji powiedzą, że to ona jest faworytem, ale ludzie zawodowo zajmujący się piłką dają Polsce 60 proc. szans – mówi „Rz” przed barażem o mundial Bartosz Grzelak, trener polskiego pochodzenia, który pracował m.in. w AIK Solna.
Szwedzi sobie gratulują, że zdążyli na czas zwolnić Jona Dahla Tomassona i zatrudnić Grahama Pottera?
Bardzo się z tego cieszą. Jeden z najbardziej znanych szwedzkich dziennikarzy napisał: „nie do wiary, co wyprawialiśmy w ostatnim roku, i że mogło to tak słabo wyglądać. Zapomnieliśmy, jak to jest wygrywać mecze”. Samo zatrudnienie Tomassona wyglądało dziwnie, bo po odejściu Janne Anderssona, który miał wielkie sukcesy i doprowadził Szwecję w 2018 r. do ćwierćfinału mundialu, związek chciał przeprowadzić radykalną zmianę w kadrze. Andersson był pragmatyczny i zwracał uwagę na defensywę, a przedstawiciele federacji chcieli, żeby reprezentacja grała bardziej atrakcyjnie i żeby pojawiało się w niej więcej młodych piłkarzy. To była według mnie naiwna strategia, bo kadra nie jest od tego, by kształtować młodych zawodników, ma przede wszystkim wygrywać, tego chcą kibice. To kluby mają szkolić i wychowywać. Okazało się, że pod wodzą Pottera z Ukrainą nie zagraliśmy atrakcyjnie, ale za to skutecznie. Czyli jesteśmy w miejscu, w którym byliśmy, kiedy odchodził Andersson.
Pod wodzą Tomassona zaczęło się obiecująco, piłkarze byli nastawieni optymistycznie.
Czasami...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)