Cuius tribunal, eius constitutio?
Kontrowersje wokół obsady Trybunału Konstytucyjnego to jedynie kolejne pole bitwy w toczonym od dekad konflikcie o kształt i fundament aksjologiczny konstytucji.
O wybór sędziów TK spierają się prawnicy, jednak dawno przestał to być przede wszystkim spór o prawo, czy nawet o przestrzeganie prawa (co w żaden sposób nie umniejsza ani nie usprawiedliwia skali towarzyszącego mu łamania prawa). Mamy do czynienia z konfliktem dwóch odmiennych wizji konstytucji. Przejęcie kontroli nad Trybunałem ma umożliwić narzucenie jednej z nich jako oficjalnie obowiązującej.
Moment konstytucyjny
Krajowi i zagraniczni badacze oraz komentatorzy – w tym prof. Bruce Ackerman (Revolutionary Constitutions: Charismatic Leadership and the Rule of Law, 2019) wysuwali pod adresem obowiązującej Konstytucji zarzut zbyt późnego uchwalenia. Ich zdaniem, w 1989 r. zaprzepaszczono „moment konstytucyjny”, czego skutki ponosimy do dziś.
Argument ten nie uwzględnia faktu, że uchwalenie Konstytucji dopiero w 1997 r. nie było wynikiem lenistwa, nieudolności czy braku wizji ówczesnych polityków, a fundamentalnej niezgody, jak konstytucja powinna wyglądać.
Komisje konstytucyjne funkcjonowały już w parlamencie wyłonionym w wyborach kontraktowych. Ich prace zakończyły się powstaniem dwóch projektów konstytucji – „sejmowego” (druk sejmowy 1058 z 24 sierpnia 1991 r.) przygotowanego pod kierunkiem prof. Bronisława Geremka i „senackiego” (druk senacki 676, 22...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)