Dlaczego pedofil z Kłodzka tak długo pozostawał bezkarny
Dopiero po zawiadomieniu szwedzkich służb Przemysława L. zatrzymano, a postępowanie w Polsce nabrało tempa. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak przebiegało śledztwo.
Sprawa pedofilii w Kłodzku to jedna z najohydniejszych historii ostatnich lat. Szokująca, bo w trwającym 12 lat procederze piekło zgotowali własnym dzieciom z pozoru „normalni” ludzie – małżeństwo nie z marginesu. Młodzi i zadbani. On z zawodu mechanik samochodowy, ona pracownica lokalnych urzędów i do niedawna działaczka Platformy Obywatelskiej. Ojciec okazał się dewiantem, który przy aprobacie żony gwałcił pasierbicę i inne dzieci, dopuszczając się kazirodztwa. Rodzinny dramat trwał od 2011 do 2022 r. Sprawa wyszła dopiero po latach, i choć polscy śledczy wykonali ogrom pracy, to na początku poszło źle.
Według informacji „Rzeczpospolitej” śledztwo pełną parą ruszyło dzięki czujności szwedzkich służb. Najpierw było zgłoszenie przestępstwa w kraju i przesłuchanie pokrzywdzonej przed sądem. Sprawca wyszedł po dwóch dobach, bo biegły powątpiewał w wiarygodność ofiary. Dopiero zgłoszenie dotyczące tej samej osoby złożone służbom w Szwecji uruchomiło zdecydowane działania.
W marcu tego roku Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia, a Kamila W. (wcześniej też L. – teraz w trakcie rozwodu) na 6,5 roku.
Wyroki są nieprawomocne, prokuratura czeka na pisemne uzasadnienie, i jest wielce prawdopodobne, że złoży apelację w sprawie Kamili W., bo zasądzona kara rażąco odbiega od żądanej przez prokuratora. – Prokurator wystąpił dla oskarżonej o 18 lat pozbawienia wolności – przyznaje prok. Mariusz...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
