Jak reklamować bez reklamy
Nowy produkt jednego z największych polskich browarów wywołał falę krytyki. Piwo 0 proc. o smaku oranżady miało być „pozytywnym skojarzeniem z przeszłością”. Dla polityków i ekspertów to przykład niebezpiecznego marketingu.
Na polskim rynku pojawiło się piwo bezalkoholowe o smaku oranżady. Producent przekonuje, że to odpowiedź na trend „newstalgii”, czyli sięgania po smaki i skojarzenia z przeszłości w nowoczesnej formie. Z danych, na które się powołuje, wynika, że dla 76 proc. osób w wieku 22–55 lat jest to kierunek, z którym się utożsamiają. W praktyce jednak budzi on duże kontrowersje. Odwołanie do oranżady, kojarzonej w dużej mierze z napojem dzieciństwa, przez część polityków i ekspertów odbierane jest jako próba dotarcia do młodszych odbiorców oraz przygotowanie furtki na wypadek wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy piwa.
Stary trik marketingowy
Jednym z głównych zarzutów jest sposób oznakowania i promocji tych napojów. Posłanka Lewicy, Joanna Wicha zwraca uwagę, że różnice między piwem a nową, bezalkoholową oranżadą są w praktyce znikome. – Dostajemy to samo logo, nazwę, kolorystykę. Różnica jest tylko w drobniutkim napisie „zero procent” – mówi. Jej zdaniem to element szerszej strategii. – To powrót do starych trików...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
