Reforma ETS pilnie potrzebna. Ratunek dla europejskiego przemysłu
Qemetica zapłaciła 400 mln euro w opłacie ETS (system handlu uprawnieniami do emisji), a środki nigdy nie wróciły do firmy. Prezes Kamil Majczak tłumaczy, dlaczego system handlu emisjami wymaga fundamentalnej reformy.
Porozmawiajmy o ETS w kontekście przemysłowym. Śmiem podejrzewać, że nie ma tu dobrej sytuacji. To opłata, która mimo szlachetnych celów bardzo mocno wpływa na aktywność przemysłu.
Niestety, na szlachetnym założeniu się skończyło. Pierwotnie miała to być opłata reinwestowana w przemysł, środki miały wracać na projekty dekarbonizacyjne, służące zmniejszeniu emisji CO2. Tymczasem mamy kolejny podatek, który ogranicza globalną konkurencyjność przemysłu w Europie. Do droższych surowców energetycznych i droższej energii doszła jeszcze opłata ETS. Qemetica przez ostatnie 12 lat zapłaciła 400 mln euro w opłacie ETS i nie dostaliśmy nic z powrotem. Emisje po prostu wyprowadzają się z Unii Europejskiej, a produkcja przenosi się do tańszych miejsc. Mniej emitujemy w Europie, ale kupujemy te same produkty z większymi emisjami z regionów pozaeuropejskich. Pierwszy raz rozmawiamy otwarcie o tym, że trzeba coś zmienić. To presja konsumentów, wyborców i społeczeństwa, którzy widzą zamykanie zakładów pracy.
Sposobem na to, by nie być obciążonym ETS, jest odejście od emisyjności. Czy to działa wszędzie tam,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
