Trudna droga po odszkodowanie za wadliwą decyzję administracyjną
Uzyskanie odszkodowania od Skarbu Państwa wymaga biegłości w prawie administracyjnym, cywilnym i procesowym. Nawet najbardziej rażąca wadliwość decyzji może nie doprowadzić do wyroku zasądzającego.
Wadliwa decyzja administracyjna nie jest jedynie uchybieniem proceduralnym. Jest zdarzeniem, które może uruchomić wieloletni proces odszkodowawczy, angażujący sądy powszechne, biegłych i Prokuratorię Generalną. Problem polega na tym, że wielu poszkodowanych albo nie wie, kiedy ich roszczenie się aktualizuje, albo błędnie zakłada, że samo stwierdzenie wadliwości decyzji wystarczy do uzyskania odszkodowania. Żadne z tych założeń nie jest prawdziwe.
Państwo się myli częściej niż chciałoby przyznać
Zacznijmy od rzeczy, o której w debacie publicznej mówi się rzadko. Skala wadliwych decyzji administracyjnych w Polsce nie jest marginalnym zjawiskiem. Samorządowe kolegia odwoławcze co roku uchylają tysiące decyzji organów pierwszej instancji. Sądy administracyjne regularnie stwierdzają naruszenia prawa. Wojewodowie w trybie nadzorczym eliminują z obrotu kolejne akty. Każda z tych wadliwych decyzji mogła wyrządzić komuś szkodę. Problem polega na tym, że polski system prawny – choć formalnie gwarantuje prawo do odszkodowania za bezprawne działanie władzy publicznej – stawia przed poszkodowanym wymagania, które potrafią zniechęcić nawet doświadczonego pełnomocnika. Trzeba uzyskać prejudykat. Trzeba wykazać związek przyczynowy. Trzeba policzyć szkodę w sposób, który wytrzyma konfrontację z opinią biegłego powoływanego na wniosek Prokuratorii Generalnej. I trzeba to wszystko...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)