Nazywają go „ojcem nowych Indii”
Rządzi samodzielnie, opozycja praktycznie nie istnieje, gospodarka idzie nieźle i zdobył mocną pozycję międzynarodową. Pozostaje jedynie realizacja przekształcenia wielokulturowych Indii w państwo hinduistyczne.
Przed ponad dekadą Narendra Modi, na czele opozycyjnego ugrupowania BJP, walczył o stanowisko szefa rządu pod hasłem: „Indie bez Kongresu”, czyli partii wtedy rządzącej. Dzisiaj tak właśnie jest.
BJP, czyli nacjonalistyczna Bharatiya Janata Party, rządzi nie tylko od 12 lat w Indiach, ale zdobywa władzę w kolejnych indyjskich stanach. Ostatnio w Zachodnim Bengalu oraz Tamilnadu. W sumie sprawuje już władzę w 17 indyjskich stanach, a w pięciu jest członkiem koalicji rządowej. Indyjski Kongres Narodowy (INC) musi się zadowolić dominującą pozycją w zaledwie czterech stanach, współrządząc w jednym. Indyjskich stanów jest w sumie 28, nie licząc terytoriów związkowych.
— Sukces BJP tkwi w słabości opozycji. Nikogo nie powinien dziwić upadek Kongresu, gdyż jego liderzy od dawna nie są w stanie przedstawić atrakcyjnego programu społecznego czy gospodarczego — mówi „Rzeczpospolitej” Pranay Sharma, niezależny dziennikarz z Zachodniego Bengalu. Jego zdaniem liderowi Kongresu Rahulowi Gandhiemu brak charyzmy, a wyborcy nie są już skłonni akceptować dynastycznych układów we władzach zarówno na szczeblu federalnym, jak i stanowym. A Rahul Gandhi to syn, wnuk i prawnuk indyjskich premierów: Rajiva Gandhiego, jego matki Indiry Gandhi i pradziadka, pierwszego premiera niepodległych Indii, Jawaharlala Nehru.
Problematyczne elekcje
Nie tylko zmianą zachowań...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

