Pięć zaskoczeń na konferencji w Gdańsku
Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku miała być ćwiczeniem w minimalizowaniu strat po kryzysie wokół orderu i UPA. Przyniosła kilka zaskoczeń, kluczowej kwestii nie zmieniła.
Do Gdańsku nie jechałem z wielkimi oczekiwaniami. Zakładałem, że będziemy świadkami minimalizowania strat po awanturze, jaką wywołało nadanie przez prezydenta Zełenskiego imienia „Bohaterów UPA” elitarnej jednostce wojskowej, co doprowadziło do odebrania mu przez Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego, a później odwołania wizyty prezydenta Ukrainy w Polsce. Dochodziły mnie również rozmaite słuchy dotyczące organizacji konferencji. Np. w programie nie były wpisane nazwiska uczestników poszczególnych paneli, tak więc punkty z agendy wybierało się w ciemno.
A co mnie zaskoczyło? Pierwszym zaskoczeniem – a rozmawiałem z politykami, dyplomatami i innymi uczestnikami konferencji przez cały dzień – był fakt, że za wyjątkiem rozmówców ze strony ukraińskiej, dominowała ulga, iż nie było ukraińskiego prezydenta. Niektórzy rozmówcy wyrażali zdziwienie, bo do końca myśleli, że może jednak prezydent Ukrainy zmieni zdanie. Ale często pojawiały się głosy, że to on rozpoczął trudną do zaakceptowania grę zamiast myślenia strategicznego o relacjach z Polską. Podkreślam: mówili to przedstawiciele...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)