Gigant w tarapatach
Do bankructwa General Motors raczej nie dojdzie. Ale kłopoty największego koncernu motoryzacyjnego na dłuższą metę opłacą się wszystkim
Powiedzenie: „co jest dobre dla General Motors, jest dobre dla Stanów Zjednoczonych”, straciło na aktualności. Wiadomo natomiast, że to, co jest złe dla GM, z pewnością jest złe dla tego nadal najbogatszego kraju na świecie.
Cięcia, cięcia, cięcia. Tak wygląda strategia prezesa General Motors Ricka Wagonera, o której mówi, że jest bardzo agresywna. Mniej pracowników, mniej modeli, mniej fabryk i oszczędzanie na wszystkim, co nie jest niezbędne do utrzymania pozycji na rynku.
Powody kryzysu w amerykańskiej motoryzacji są oczywiste: ucieczka kierowców od paliwożernych aut, ale przede wszystkim kryzys finansowy i na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Ludzie, którzy normalnie co dwa, trzy lata zmieniali auto, nawet nie myślą o kupnie nowego, kiedy grozi im utrata domu.
General Motors stoi na krawędzi bankructwa – uważa amerykański bank inwestycyjny Merrill Lynch. Nie może być inaczej, skoro ubiegły rok koncern zakończył stratą w wysokości 37 mld dolarów. Akcjonariusze GM, który mimo to pozostał największym koncernem motoryzacyjnym na świecie, stracili już połowę wartości swoich papierów. Akcje GM stoją najniżej od 54 lat. Obligacje emitowane przez koncern w poszukiwaniu gotówki określane są jako rynkowe śmiecie i kupują je najczęściej inwestorzy, którzy bawią się ryzykiem. Zdaniem analityków GM potrzebuje dzisiaj od 5 do 15...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta