Soczi 2014: igrzyska specjalnej troski
Z zimową olimpiadą w Rosji jest jeszcze większy kłopot niż z Euro 2012. Obiekty są tylko na papierze, wiele dróg też, a w mieście igrzysk niepokojąco często wybuchają bomby
Nikt na Kremlu oficjalnie nie ogłosił klęski olimpijskiego planu A, ale od kilku tygodni obowiązuje wersja B – awaryjna. Do przestawiania przygotowań w Soczi z powrotem na właściwe tory oddelegowano jednego z najbardziej zaufanych ludzi w drużynie Władimira Putina i Dmitrija Miedwiediewa.
Dmitrij Kozak kiedyś w putinowskiej administracji odpowiadał za Północny Kaukaz, był też wymieniany wśród kandydatów na premiera, a nawet prezydenta. W połowie października zamienił w pośpiechu tekę ministra ds. rozwoju regionalnego na nową, stworzoną specjalnie dla niego: wicepremiera do spraw olimpijskich.
Lodowisko na piasku
Zanim Kozak odebrał nominację, prezydent Miedwiediew długo rozmawiał z premierem Putinem, a premier jeszcze wcześniej z przedstawicielami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Te rozmowy nie mogły być przyjemne, bo wizytatorzy z MKOl nawet przy wygłaszaniu oficjalnych oświadczeń nie gryźli się w język.
Francuz Jean-Claude Killy, szef tzw. komisji koordynującej, która zwyczajowo nadzoruje przygotowania w mieście igrzysk, powiedział po ostatniej wizycie w Soczi, że od teraz nie wolno zmarnować już choćby sekundy. A szef Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i wiceprezes MKOl...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta