Barroso koniunkturalista
Nie było powodu, aby José Manuel Barroso otrzymał nasz doktorat honoris causa. To nie jest polityczny wizjoner, ale urzędnik, który robił, co do niego należało – mówi Arturowi Grabkowi politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Rz: Uniwersytet Jagielloński nie zdecydował się na przyznanie tytułu doktora honoris causa José Manuelowi Barroso. Pan także był wśród przeciwników tego pomysłu. Dlaczego?
Zwolennicy tego wyróżnienia przekonywali, że Barroso to polityk niesłychanie zasłużony dla spraw polskich i taki tytuł mu się należy. Zwróciłem zatem uwagę, że otrzymał je już od warszawskiej SGH, Uniwersytetu Łódzkiego czy wrocławskiej Politechniki. Wydaje mi się, że dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, najstarszej uczelni w tym kraju posiadającej swoją markę oraz prestiż, naśladowanie pewnych działań byłoby niezręcznością. Szczególnie że tytuł trafiłby w ręce osoby, której dokonania nie są bezdyskusyjne.
Barosso nie zasługuje na honorowy doktorat UJ?
Moim zdaniem nie. Pełnił co prawda dwukrotnie funkcję szefa Komisji Europejskiej, ale jest politykiem, jakich całe rzesze...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
