Limit i co dalej?
Politycy, zmieniając w szybkim tempie ustawę komorniczą, próbują zadowolić swój elektorat. Skutki mogą być opłakane – uważa prawnik.
Liwiusz Laska
Prace nad ustawą z 20 lutego 2015 r. o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji prowadzone są w ekspresowym tempie. Powodem jest zapewne nacisk opinii publicznej po nagłośnieniu nieprawidłowości w postępowaniach egzekucyjnych, w których dokonywano zajęcia ruchomości osób trzecich (vide sprawa rolnika spod Mławy). Ponadto procesowi legislacyjnemu towarzyszy niezwykły zapał władzy, której przedstawiciele w okresie przedwyborczym pragną zadowolić elektorat, kierując się swoistą logiką: mniejsza o to, czy uchwalone środki będą efektywne, wystarczy, że okażą się efektowne.
Wprawdzie dokonywana właśnie nowelizacja, która ustanawia bezwzględny zakaz prowadzenia przez jednego komornika więcej niż 10 tys. spraw, nie grzeszy rozmachem ani tym bardziej szczególną głębią, ale może sprowadzić nieoczekiwane skutki. Wbrew pobożnym życzeniom zadeklarowanym przez grupę posłów projektodawców brak przekonujących dowodów na to, że ta wycinkowa zmiana prawa poprawi szybkość lub skuteczność postępowań...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta