Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Prezesura – najnudniejsza praca dla sędziego

20 listopada 2017 | Prawo
Prof. dr hab. Adam Zieliński
autor zdjęcia: Jerzy Dudek
źródło: Rzeczpospolita
Prof. dr hab. Adam Zieliński

W ustawach są ustępy. Awansujących po marcu 1968 r. na uczelniach, nazywali „docentami z ustępu". Czy teraz będą „prezesi z ustępu"? – pyta b. prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, wiceminister sprawiedliwości i rzecznik praw obywatelskich w rozmowie z Wojciechem Tumidalskim.

Rz: Sędziów da się zdyscyplinować?

Adam Zieliński: Próbować można – i takie próby wszyscy widzimy. Ale w moim najgłębszym przekonaniu niewiele się tak zdziała. Dlatego władza wykonawcza w obszarze wymiaru sprawiedliwości wszystko, co uważa za słuszne, powinna robić, współdziałając z władzą sądowniczą.

Gdy pracowaliśmy nad ustawami sądowymi w 1989 r. w Sejmie kontraktowym, bardzo się staraliśmy, aby włączyć nowo powstały samorząd sędziowski – Krajową Radę Sądownictwa – w proces powoływania prezesów sądów.

Czemu to takie ważne?

Z powodu bardzo złych doświadczeń PRL. Chodziło nam o to, aby władze musiały współdziałać, by np. minister nie miał możliwości zmiany prezesa sądu bez zgody sędziowskiego samorządu. I wydawało się, że osiągnęliśmy tu pewien sukces. Ale niemal całe późniejsze dwudziestopięciolecie to było zagarnianie przez ministra kolejnych kompetencji.

Jak to się objawiało?

W 2002 r. tak znowelizowano przepisy, że pozycja ministra względem sądów bardzo się wzmocniła. KRS zaskarżyła to wtedy do Trybunału Konstytucyjnego, który część jej racji uznał, ale takiej formuły zwierzchniego nadzoru ministra nad administracyjną działalnością sądów nie zakwestionował. Stwierdził za to – po analizie wszystkich zależności między sądem a władzą wykonawczą – że obie...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Brak okładki

Wydanie: 10907

Spis treści
Zamów abonament