Rozstania z bieżnią nie żałuję
Magdalena Gorzkowska, gość Forum Sport – Zdrowie – Pieniądze. Halowa wicemistrzyni świata z 2016 roku w sztafecie 4x400 m zamieniła bieżnię na najwyższe szczyty świata. Zdobyła m.in. Everest (8848 m) i Makalu (8481 m), po Festiwalu Biegowym w Krynicy wyruszyła na Manaslu (8156 m).
Przywiązuje pani wagę do tytułów?
Niespecjalnie.
Najmłodsza Polka i pierwsza olimpijka, która weszła na Everest – to brzmi dumnie...
Zgadzam się, ale nie to było najważniejsze. Priorytetem jest zawsze, by wrócić całym i zdrowym do Polski. Nie każdy potrafi zostawić swoje ambicje i w odpowiednim momencie się wycofać. Nie przeżywać tego, że stracimy pieniądze czy czas. Umiejętność rezygnacji z dalszej części wyprawy to duża sztuka. Wiele osób podejmuje złe decyzje i kończy się to dramatycznie.
Miłością do gór zaraził panią tata...
Trochę tata, trochę brat – to z nim się wspinałam po raz pierwszy na Mont Blanc. Ale potem to ja przejęłam pałeczkę i zaczęłam sama realizować tę pasję. Brata wysokie góry już nie interesują, poza tym na co dzień mieszka w Anglii. Nie wiem, czy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
