Le Pen przegrała, populizm nie
Liberalna demokracja w historii systemów politycznych jest ostatnim krzykiem mody.
Marine Le Pen przegrała, ale zwiększyła swoje poparcie w stosunku do wyborów sprzed pięciu lat. Donald Trump nie jest już prezydentem USA, lecz całkowicie zawładnął sercami wyborców republikańskich i ma wielkie szanse na zwycięstwo w następnej elekcji prezydenckiej. Populistyczna partia premiera Słowenii będzie musiała oddać władzę, ale przecież nie znika z tamtejszej sceny politycznej. A Viktor Orbán hucznie świętuje kolejną kadencję i cieszy się w parlamencie większością konstytucyjną.
Powszechny brak strachu przed wojną
Skąd biorą się sukcesy tych polityków i – zarazem – kłopoty liberalnej demokracji? Także i z tego, że owa demokracja jest w historii ustrojów politycznych ostatnim krzykiem mody. Pierwsze państwa powstały około 6–7 tysięcy lat temu i przez 99 proc. czasu swego trwania nie znały pojęcia demokracji liberalnej. Owszem, czasami gdzieś (zazwyczaj na krótko) pojawiał się ustrój zawierający elementy demokratycznej metody, ale były to fenomeny daleko odbiegające od tego, co dziś uważamy za demokrację. Tak było wszak w kanonicznym okresie Aten Peryklesa, gdzie – owszem – na Pnyxie zbierała się eklezja (zgromadzenie powszechne), ale owa powszechność ograniczała się do bogatych, wolnych mężczyzn.
Chętnie szczycimy się polską demokracją szlachecką, ale ona także była zarezerwowana...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta