Wirtualny gwałt
Zamiast utyskiwać, że prawo nie nadąża za postępem technologicznym, często wystarczy po prostu pomyśleć, wyjść poza schematy i wykazać się odwagą.
Gdy po raz pierwszy usłyszałam o surowym wyroku 13 lat więzienia za „wirtualny gwałt”, pomyślałam: ech, dziennikarze nieobeznani z prawem znów coś pokręcili (lub podkręcili). A potem przeczytałam cierpliwe tłumaczenia sędzi Małgorzaty Stanisławczyk-Karpiel, rzeczniczki Sądu Okręgowego w Tarnowie, wyjaśniającej, jak to się stało, że mężczyzna, który nigdy na żywo nie spotkał swoich ofiar, został skazany na podstawie art. 197 kodeksu...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)