Dzik jest z miasta. To widać, to słychać, to... kłopot
Każdy śmietnik to dla dzika restauracja. Ale za zwiększenie ich populacji odpowiada także ocieplenie klimatu i łatwiejszy dostęp do pożywienia – twierdzą eksperci. A więcej dzików to więcej napięć społecznych.
Dwa nagrania stały się ostatnio hitem w mediach społecznościowych. Na jednym z nich widać Edwarda Warchockiego, humanoidalnego robota wyposażonego w osobowość internetowego influencera, który zagania dziki do lasu. Wcześniej humanoid m.in. złożył wizyty w Sejmie i w studiu „Tańca z Gwiazdami”, ale dopiero nagranie z dzikami przyniosło mu międzynarodową sławę. O jego wyczynie napisały portal Euronews i agencja Reutera, a tylko na profilu Warchockiego w serwisie X nagranie wyświetlono 3,8 mln razy.
Na drugim filmiku widać, jak prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie opowiada o swoich doświadczeniach z dzikami. Nie byłoby w tym pewnie nic zaskakującego, gdyby nie odgłos chrumkania, który postanowił osobiście zaprezentować polityk.
I choć nagrania te mogą wywołać uśmiech, pokazują też skalę problemu z obecnością dzików, z którym mierzy się część polskich miast.
Prosimy się nie zbliżać
Doniesienia lokalnych mediów z ostatnich tygodni wskazują, że można mówić o prawdziwej inwazji. Oto dobrze ilustrujące problem informacje – 12 kwietnia mieszkańcy Brwinowa w woj. mazowieckim zaalarmowali, że locha rozszarpała suczkę rasy shih tzu, wyprowadzoną na smyczy przez właściciela. Atak miał nastąpić tak szybko, że właściciel nie zdążył zareagować. Z kolei dyrektorka pobliskiego żłobka ograniczyła spacery dzieci z powodu strachu przed...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
