Niekontrolowana restrukturyzacja publicznych szpitali
Doradcy restrukturyzacyjni tworzą nowy rynek usług prawniczych kosztem szpitali, które borykają się z gigantycznym zadłużeniem. Dzieje się to za cichym przyzwoleniem rządu, który nie ma recepty na ich oddłużenie.
Chociaż prawo nie przewiduje możliwości restrukturyzacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SPZOZ), a przynajmniej nie wprost, to ich dyrektorzy i samorządy coraz częściej rozważają takie rozwiązanie pod naporem zadłużenia, które przygniata szpitale.
– Wiemy, że ryzyko jest olbrzymie, ale jesteśmy w sytuacji, w której nie możemy nie podejmować ryzyka. Bo to by oznaczało błyskawiczne zamknięcie szpitala – mówi o restrukturyzacji szpitala powiatowego w Ustrzykach Dolnych starosta bieszczadzki Marek Andruch. – To może się skończyć dla nas ciężko, ale proszę mi wskazać inne rozwiązania – dodaje.
Precedens w Skarżysku-Kamiennej
Szpitale publiczne – w przeciwieństwie do tych, które funkcjonują jako spółki prawa kapitałowego – nie działają dla zysku. To, czy SPZOZ może być restrukturyzowany tak jak przedsiębiorstwo, to obecnie przedmiot sporu między różnymi grupami interesów. Po jednej stronie są wierzyciele – ich dostawcy, kontrahenci i instytucje finansowe, a po przeciwnej – prawnicy, którzy chcą zarobić na restrukturyzacji placówek.
Na czym polega problem z restrukturyzacją szpitali publicznych? – System opieki zdrowotnej od wielu lat finansuje się w części szpitalnej, przede wszystkim kredytując się u dostawców. Jeżeli restrukturyzacja SPZOZ-ów będzie możliwa, zaufanie, które leży u...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
