Ewangelia według ESG
Raportowanie | Rzecz o pułapkach nowej metafizyki zrównoważonego rozwoju
Czy zrównoważony rozwój to jeszcze pragmatyczna strategia zarządzania ryzykiem, czy już zalążek nowej świeckiej religii, w której człowiek abdykuje ze swojej wyjątkowej roli na rzecz moralnej równości z biosferą? Pod powierzchnią unijnych dyrektyw, raportowych wskaźników i dekarbonizacyjnych haseł toczy się dziś spór znacznie poważniejszy niż techniczne dyskusje o ESRS. To spór o fundamenty naszej cywilizacji.
Od korekty do aksjologii
W swoim pierwotnym ujęciu zrównoważony rozwój miał być odpowiedzią na ekscesy industrializmu. Miał przypominać, że rozwój bez hamulców potrafi zamienić się w rabunkową eksploatację zasobów, degradację środowiska i przerzucanie kosztów na przyszłe pokolenia. Był więc raczej korektą niż rewolucją. Problem polega na tym, że projekt, który zaczynał jako zestaw narzędzi dla biznesu i administracji, coraz częściej ewoluuje w stronę znacznie szerszej propozycji aksjologicznej.
Pod warstwą taksonomii, standardów raportowania i polityk klimatycznych kryje się bowiem zmiana paradygmatu: przesunięcie punktu ciężkości z człowieka na „holistyczny...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)