Możemy dojść do 75 proc. local content w energetyce wiatrowej na lądzie
214 mld zł może być wart rynek lądowej energetyki wiatrowej w Polsce do 2040 r. Inwestycje rocznie mogą wynosić 17 mld zł, jeśli utrzymane zostanie tempo rozwoju nowych mocy na poziomie 1,5–2 GW rocznie. To realistyczny plan, o ile nie będzie barier inwestycyjnych – ocenia Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej.
– Jeśli będziemy mogli inwestować w lądową energetykę wiatrową, to te wartości są jak najbardziej do osiągnięcia i to w miarę szybko. Niestety, w tej chwili przed inwestorami w Polsce jest mnóstwo barier i wyzwań. Wszystko będzie zależało od tego, jak w najbliższym czasie państwo będzie podchodzić do tych inwestycji i jakie będzie podejście lokalnych społeczności – mówi Piotr Czopek, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).
Wprowadzona w 2015 r. zasada 10H, zwana ustawą antywiatrakową, praktycznie zamroziła inwestycje wiatrowe na lądzie w Polsce. Zakładała ona, że nie można budować wiatraków w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność ich całkowitej wysokości od budynków mieszkalnych. Od tamtej pory trudno jest rozwijać projekty lądowej energetyki wiatrowej w Polsce.
Polska powinna mieć większe aspiracje
– Zasada 10H funkcjonuje do dzisiaj, została jedynie lekko poluzowana w 2023 r. Nie dość, że nie mogliśmy rozwijać projektów wiatrowych na lądzie, to jeszcze pojawiało się coraz więcej nieprawdziwych informacji na temat lądowej energetyki wiatrowej, co często przekładało się na problemy z akceptacją ze strony społeczności lokalnych – mówi Czopek. Mimo tych trudności na tle Europy Polska nie wygląda najgorzej, lokuje się mniej więcej w środku stawki europejskiej. Obecnie mamy w kraju zainstalowanych w lądowych wiatrakach 11 GW. Biorąc...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
