Czy marketing potrzebuje uregulowania?
Dyrektywa antygreenwashingowa | Komunikacja marek
Przez długi czas słowo „ekologiczny” było odmieniane przez zespoły marketingowe przez wszystkie przypadki. Wiele do dziś stosowanych praktyk reklamowych, które miały kojarzyć produkt z troską o środowisko naturalne, dziś staje się zabronione prawnie. To ogranicza twórczość copywriterów, natomiast wzmocni rolę prawników i zespołów ESG w tworzeniu komunikatów marki.
Dobry dla środowiska – ale gdzie dowody?
Unia Europejska w ramach szerszej polityki wzmacniania pozycji konsumentów wzięła się za pseudoekologiczne twierdzenia. Dyrektywa 2024/825 (Empowering Consumers for the Green Transition – EmpCo) nowelizuje dotychczasowe przepisy o nieuczciwych praktykach rynkowych. Jej głównym celem jest ograniczenie nadużywania twierdzeń nawiązujących do ochrony środowiska, szczególnie jeśli nie mają z nią nic wspólnego lub są pozorowane. Jednocześnie wprowadzają w błąd konsumenta, nakłaniając go do kupna czegoś, czego w innych okolicznościach by nie kupił.
Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim zakaz stosowania ogólnych, niepopartych dowodami haseł. Przymiotniki, takie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)