Problem nowych Hiszpanów
Co piąty mieszkaniec królestwa urodził się za granicą. Masowa imigracja pomaga przezwyciężyć zapaść demograficzną. I otwiera skrajnej prawicy drzwi do władzy.
30 czerwca mija termin, do którego przebywający nielegalnie w Hiszpanii cudzoziemcy mogą złożyć podanie o legalizację swojego statusu. Nabór rozpoczął się 20 kwietnia i już w pierwszym miesiącu przyciągnął blisko 600 tys. chętnych. Ile ich ostatecznie będzie, nie wiadomo. Są tacy, którzy mówią nawet o milionie.
Od przywrócenia demokracji cztery dekady temu Madryt przeprowadzał już siedem takich amnestii. Ostatnią zarządził socjalistyczny premier (w latach 2004–2011) José Luis Zapatero. Jego śladem poszedł teraz stojący na czele lewicowej PSOE szef rządu Pedro Sánchez. Obecny ruch jest jednak niepomiernie bardziej odważny. Właściwie cała Europa i szerzej wolny świat stawiają na ograniczenie imigracji, zamknięcie granic. Na fali obaw czy wręcz niechęci do obcych, do władzy dobijają się nacjonalistyczne, populistyczne ugrupowania.
Legalizacja pobytu jest bardzo prosta. Dotyczy wszystkich, którzy udowodnią (nawet pokazując miesięczny bilet metra), że przebywali w Hiszpanii przed 1 stycznia tego roku i żyli tu przynajmniej przez pięć miesięcy. Prawo pobytu jest wydawane na rok. Jeśli po...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
