Wyjaśnienie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym zajmie lata
Lekarz sygnalista to rzadkość. Panuje zmowa milczenia. Nikt nie chce wychylać się poza własne obowiązki, ani recenzować pracy kolegów – mówi radca prawny Jolanta Budzowska, zajmująca się dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych z tytułu błędów medycznych.
Był ordynator chirurgii w warszawskim Szpitalu Południowym stwierdził, że w placówce miało dochodzić do poważnych błędów medycznych, w wyniku których umierali pacjenci. Waldemar Żurek zapowiedział śledztwo w tej sprawie. Domyślam się jednak, że działania prokuratury będą trwały latami.
Tak. Sprawy błędów medycznych nie są proste. Mówimy o odpowiedzialności za śmierć i to odpowiedzialności indywidualnej konkretnego lekarza. To nie są sprawy, które się rozstrzyga w oparciu o relacje świadków czy nawet wyłącznie o dokumentację medyczną. Przede wszystkim wymaga to przeprowadzenia klasycznego postępowania przygotowawczego, czyli przesłuchania świadków, analizy dokumentacji medycznej, a potem pozyskania opinii biegłych.
Ile czasu to potrwa?
Obawiam się, że najbliższe tygodnie, czy nawet miesiące nie przyniosą żadnej wiążącej odpowiedzi w tej sprawie. Biorąc pod uwagę same wymogi formalne, to akt oskarżenia mógłby zostać skierowany do sądu najwcześniej za rok. Na SOR-ze Szpitala Południowego jest przyjmowanych kilkadziesiąt pacjentów dziennie. Jeśli badamy sprawę konkretnego lekarza, to musimy zawęzić tę grupę. Nadal chodzi jednak o co najmniej kilkanaście przypadków, które będą wymagały głębszego sprawdzenia. Z pewnością pomocne będą...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)