Zatrzymać Czarnka
Przemysław Czarnek, wykorzystując przydzieloną mu przez Jarosława Kaczyńskiego pozycję kandydata na premiera, próbuje przeciągnąć PiS do grona nienawidzących Zachodu sprzymierzeńców „osi zła” – pisze publicysta i były polityk.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński oskarżył wyznaczonego przez siebie kandydata na premiera Przemysława Czarnka o działalność godzącą w „polską rację stanu i polskie bezpieczeństwo”. W ustach byłego wicepremiera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa jest to być może najcięższe oskarżenie polityczne, jakie w ogóle daje się sformułować. Tym bardziej że Kaczyński to polityk, który z pilnowania interesu i suwerenności państwa uczynił sedno swojej misji, często zarzucając brak respektu dla tych wartości swym politycznym wrogom, choćby Donaldowi Tuskowi.
Tym razem jednak rzecz jest odmienna i precedensowa. W polskiej polityce nie było dotąd przypadku, aby przywódca partyjny, który sam wylansował swego współpracownika jako lidera i kandydata na szefa rządu, raptem cztery miesiące później zarzucił mu publicznie rzecz tak karygodną, jak rozminięcie się z racją stanu i bezpieczeństwem państwa polskiego. Ten casus jako rzecz niezwykła odnotowany zostanie w podręcznikach polskiej historii politycznej naszego czasu.
Zaprzecza całej tradycji polskiej myśli politycznej
Reakcja Kaczyńskiego następuje po faktycznie zdumiewającej deklaracji Czarnka, iż jako przyszły premier zamierza „zmusić Europę do zaprzestania jakiegokolwiek finansowania zbrojeń i odbudowy Ukrainy”. Zwłaszcza to słówko...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
