Co się stało w Ząbkowicach Śląskich
Drony, śledzące samochody, nagrywanie ochrony – ppłk rez. Krzysztof „Rydzu” Radziwon, szef ochrony prezydenta w czasie kampanii wyborczej, opowiada o niejasnym incydencie zdrowotnym na Dolnym Śląsku.
W książce prezydenta Karola Nawrockiego – wywiadzie-rzece z prof. Andrzejem Nowakiem – pojawia się opis wydarzenia z kampanii prezydenckiej na Dolnym Śląsku, do którego doszło 15 maja 2025 r. Pan był wtedy na miejscu i przez całą kampanię odpowiadał za ochronę kandydata. Dla pana było to otrucie, próba zamachu, niedyspozycja, choroba?
Zacznijmy od perspektywy szefa ochrony. W ochronie bezpośredniej zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na ekspozycję i czas pobytu kandydata w strefie otwartej – na wiecach czy spotkaniach. To było newralgiczne, bo kandydat był w miejscach eksponowanych, a my nie mogliśmy być bezpośrednio przy nim. Stworzylibyśmy wokół niego twierdzę, do której nikt nie mógłby się dostać – a nie o to chodzi w kampanii wyborczej, w której zawsze liczy się bezpośredni kontakt z wyborcami. Musiałem więc ustawiać szyki i pierścienie ochronne tak, żeby być w gotowości do jak najszybszej reakcji.
W Ząbkowicach Śląskich wyglądało to podobnie jak przy każdym spotkaniu – a tych były setki. Procedury były jasne: w momencie, kiedy kandydat kończył wystąpienie, następowało zaciśnięcie pierścienia i procedura odprowadzenia do pojazdu – w tym przypadku busa. W Ząbkowicach po kilkudziesięciu sekundach od momentu, gdy ruszył bus z kandydatem, dostałem...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)