Roztrzaskał autobus, bo schylił się po komórkę?
Kierowca linii 739, który zjechał ze skarpy przy ul. Puławskiej, mógł wypuścić z ręki telefon komórkowy. Teraz policyjni tajniacy częściej będą sprawdzać zachowanie szoferów komunikacji.
Według zeznań jednego z pasażerów kierowca autobusu tuż przed utratą panowania nad pojazdem mógł trzymać w ręku telefon, który nagle mu wypadł z ręki – wynika z naszych informacji. Policja nie wyklucza, że mogło to być przyczyną kraksy, w której ucierpiało 38 osób.
Myśleli, że to koniec
Sobota, godz. 14.20. Autobus linii 739 jadący ul. Puławską w stronę Piaseczna gwałtownie skręca w prawo. Zjeżdża kilkadziesiąt metrów po trawiastej skarpie, pod wiadukt na ulicę Rzymowskiego. I z impetem wbija się w barierkę rozdzielającą pasy. Uderza w niego toyota.
– Widziałem lecący autobus. Podskoczył na uskoku skarpy. Huk, zgrzyt, pękające szyby, wszystko w kurzu – opowiadał później jeden z kierowców.
– Myślałam, że to już koniec. Ludzie się poprzewracali, krzyczeli – opowiada kobieta, która autobusem wracała do domu....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
