Polećmy razem na Księżyc
technika | Amerykański biznes chce współpracować z Rosją w dziedzinie podboju bliskiego kosmosu. Plan jest, brakuje woli politycznej. piotr koŚcielniak
Dziś ta współpraca, za fasadą przyjaźni i wsparcia, nie układa się najlepiej. Od czasu rozpoczęcia wspólnej budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej stosunki USA – Rosja (przynajmniej te na orbicie) nie przypominają już wyścigu. Jednak gdy NASA straciła możliwość wysyłania na orbitę ludzi własnymi pojazdami, Rosjanie bez skrupułów zaczęli wykorzystywać przewagę. Bilet na lot na stację kosztuje ok. 70 mln dolarów, co doprowadza NASA do białej gorączki.
Do tego dochodzą napięcia polityczne spowodowane agresywnymi działaniami Rosji. Wrogości na stacji nie ma, ale przyjaźń jest z gatunku tych szorstkich. W 2014 roku wicepremier Dmitrij Rogozin oświadczył nawet, że jeśli USA będą upierać się przy sankcjach, to amerykańscy astronauci, żeby...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
