Pullmanem do Auschwitz!
W grudniu 1943 r. moja mama, harcerka Szarych Szeregów, trafiła do niemieckiego obozu zagłady. I choć go przeżyła, to tak naprawdę nigdy z niego nie wyszła...
Takim właśnie wagonem, wygodnie, na pluszowych siedzeniach, moja mama jedzie do Auschwitz! Ominęła ją szczęśliwie podróż w bydlęcych wagonach, o których pewnie słyszała. I jeszcze dostanie na drogę pół bochenka chleba i kostkę margaryny! Chleb zje, co prawda, zaraz na początku podróży, więc pewno wkrótce znowu będzie głodna, ale dobre i to. Zresztą mama i jej towarzyszki, harcerki Szarych Szeregów i łączniczki AK, nie wiedzą, dokąd jadą – to jest taka „wywózka w ciemno”: „radość z podróży w znośnych warunkach mieszała tylko obawa: dokąd jedziemy i co nas czeka?...”.
Grudzień 1943 r.
W tę całkiem długą drogę – na miejscu będzie dopiero w nocy – mama jedzie bez walizki. Aresztowana pół roku wcześniej przez Gestapo w konspiracyjnym punkcie kontaktowym w Poznaniu, nie miała przecież przy sobie żadnego bagażu, tylko torebkę. A później ani w Forcie VII – pierwszym w Polsce hitlerowskim obozie koncentracyjnym, którego była więźniarką, ani w obozie śledczo-przesiedleńczym w podpoznańskim Żabikowie, gdzie ją przewieziono 5 miesięcy później, nie „zaopatrzono” jej w żaden bagaż, a tym bardziej w elegancki neseser, który pasowałby do eleganckiego pociągu.
W co zapakowała swój mizerny dobytek, to...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



