Deregulacja, deregulacja i po deregulacji
Jeżeli oczekujemy wolności i postępu, to musimy pogodzić się z ryzykiem i odpowiedzialnością, jaką one niesie.
Od lat, zarówno naukowo, jak i publicystycznie, zajmuję się procesem stanowienia prawa. W początkach lutego 2026 sprawdziłem licznik obecnego Sejmu. Miał on już uchwalonych 435 ustaw. Jednocześnie wiele z nich zmieniało więcej niż jedną już obowiązującą. Możemy więc swobodnie założyć, że zmianie uległo przeszło 500 obowiązujących ustaw. Do tego trzeba dodać prawo unijne oraz akty wykonawcze. To wszystko w czasie, kiedy nie tak dawno szumnie ogłaszano deregulację gospodarki.
Wszystko to powoduje, że już tylko nieliczni zdają się uważać, że obecne prawo polskie i unijne nie jest przeregulowane. Jeżeli jednak wejdziemy w szczegóły dyskusji, głosy nawet tych osób, które mówią o przeregulowaniu nie będą tak zdecydowane.
Uproszczenia kontra bezpieczeństwo
Można tutaj szybko przywołać kilka przykładów z ostatnich miesięcy lub lat. Ograniczenie obrotu gotówkowego jest (w opinii jego zwolenników) niezbędne do walki z praniem brudnych pieniędzy oraz oszustwami podatkowymi. Podobnie KSeF. Postulujący ograniczenie prędkości w centrach miast do 30 km/h umotywują to liczbą wypadków śmiertelnych. Zwolennicy regulacji konsumenckich opowiedzą coś o „banksterach”, zaś ci, którzy chcą wprowadzić administracyjną cenzurę w sieci – o konieczności ochrony mniejszości przed mową nienawiści. Kapitałochłonne i czasochłonne...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)