Urząd mierzalny. Kultura organizacyjna, której nie widać
Sprawny urząd to nie tylko cyfrowe usługi i dobre procedury. O jego jakości decydują także kompetencje społeczne, wartości i kultura organizacyjna, którą można badać i oceniać.
O administracji publicznej najczęściej mówimy w kontekście jej wad i dysfunkcjonalności, zaś samych ludzi pracujących w sferze publicznej zdarza się często posądzać o korupcję, protekcję czy nepotyzm. Słowo „urzędnik” w III RP nadal nie ma zbyt wielu pozytywnych konotacji, a władza dyskrecjonalna organów administracji publicznej stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla interwencyjnych programów telewizyjnych. Mój ponad dziesięcioletni staż w administracji publicznej pozwala mi stwierdzić, że hasło, aby w centrum administracji był człowiek, wciąż pozostaje aktualne. Daleki jestem jednak od wiecznego polskiego narzekania, które zakłada, że było źle, jest źle i będzie jeszcze gorzej. Na przestrzeni ostatnich lat dokonał się przełom w cyfryzacji usług publicznych, pozwalający załatwić wiele spraw bez wychodzenia z domu. Zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Podpis kwalifikowany i profil zaufany na stałe zagościły w relacji obywatel-urzędnik. Nie wspomnę o poręcznej i przydatnej aplikacji mObywatel. Tymczasem w Niemczech wciąż dominuje analogowe załatwianie spraw i podpis odręczny.
Problem w tym, że cyfryzacja to najbardziej widoczna warstwa zmiany. Pod nią leży coś, czego nie widać w statystykach e-usług: kultura organizacyjna urzędu. I to właśnie jej brak lub jej niejednolitość pozostaje jednym z najpoważniejszych deficytów polskiej administracji.
Czy kulturę...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
