Armia potrzebuje sprawdzonych w boju ukraińskich dronów
Systemy bezzałogowe są istotne, przede wszystkim uzupełniają zdolności załogowe – mówi gen. bryg. Mirosław Bodnar, inspektor Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Ile obcych dronów pojawiło się nad jednostkami wojskowymi, portami, lotniskami w ostatnich miesiącach?
Nie mogę udzielić precyzyjnej odpowiedzi na zadane pytanie. Sytuacje o których Pan wspomina mają miejsce i dla Inspektoratu są to informacje, które dają odpowiedz na pytanie czy kierunki, które zostały przyjęte w procesie budowania zdolności opartych o systemy bezzałogowe są właściwe. Tworzy to pewność czy idziemy we właściwym kierunku, czy powinniśmy jakieś rzeczy zmienić.
Czy to oznacza, że takie przypadki miały miejsce?
Słyszymy o takich przypadkach od czasu do czasu, nie tylko w naszym kraju, ostatnio na lotnisku w Lipsku, gdzie dokonano weryfikacji wcześniejszych informacji, o tym że operowały tam maszyny uzbrojone. Nie ma wątpliwości, że dzisiaj skala tego rodzaju zagrożeń jest większa. Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że wystarczy komercyjny dron, lekko zmodyfikowany, z podłączonym urządzeniem np. obserwacyjnym lub zagłuszającym, albo ewentualnie z środkiem bojowym, aby stworzyć poważne zagrożenie. Takie urządzenie można kupić w sklepie lub na bazarku. My jako Inspektorat współpracujemy z podmiotami odpowiedzialnymi za infrastrukturę krytyczną, aby wesprzeć ich merytorycznie w budowaniu odporności. To jest także nasze zadanie, które wykracza poza ramy wojskowe.
Na jakim etapie są prowadzone rozmowy ze stroną...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
