Kanclerz wstrząśnięty po triumfie AfD
O totalnym szoku mówił w poniedziałek kanclerz Friedrich Merz (CDU): prawie 60 proc. wyborców głosowało na partie, które „fundamentalnie podważają demokratyczne zasady gry”. Miał zapewne na myśli nie tylko AfD (uzyskała w Saksonii-Anhalcie prawie 44 proc.), ale i postkomunistyczną Lewicę oraz populistyczny BSW. Bez wsparcia Lewicy i BSW jego partii nie uda się w Saksonii-Anhalcie stworzyć rządu anty-AfD. Większości nie ma i AfD (na zdjęciu jej kandydat na premiera Ulrich Siegmund między szefami całej partii Alice Weidel i Tino Chrupallą), ale spróbuje kogoś przeciągnąć na swoją stronę, a jednym z wariantów jest jakaś forma wsparcia BSW.
Można się liczyć z kuszeniem konserwatywnych polityków CDU. Merz uważa, że AfD planuje zniszczenie jego partii. AfD zapowiada podbój całych Niemiec, myśli o przyspieszonych wyborach do Bundestagu, ale Merz nie zamierza odchodzić. —Jerzy Haszczyński


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
