Trzeba dosadnie powiedzieć o ignorancji i arogancji Europy Zachodniej
Nie satysfakcjonuje mnie to, że rzutem na taśmę do Grupy Renu został zaproszony jeden Polak. Od początku powinna być tam mocna reprezentacja Polski i całego regionu – mówi dr hab. Marcin Piątkowski, profesor Akademii Leona Koźmińskiego.
Mario Draghi, były prezes Europejskiego Banku Centralnego i były premier Włoch, wraz z grupą innych czołowych europejskich ekonomistów, przedsiębiorców oraz ludzi finansów, utworzył inicjatywę gospodarczą Grupa Renu. Czy jej powstanie to dowód na porażkę unijnej dyskusji wokół raportu Draghiego o przyszłości europejskiej konkurencyjności, który właśnie kończy dwa lata? Wówczas wydawało się, że „teraz albo nigdy”. Po dwóch latach sam jego autor daje wyraz frustracji i tworzy think-tank, który nadal nawołuje do pilnych działań ws. wyzwań dla przyszłości Europy.
Na to wygląda. Według najnowszych szacunków zaledwie około 16 proc. rekomendacji z raportu Draghiego zostało w pełni wdrożonych. Myślę więc, że Grupa Renu jest propozycją wychodzącą poza biurokratyczne struktury Komisji Europejskiej, aby pchnąć europejski projekt do przodu. Zasadne jest natomiast pytanie, czy Unii Europejskiej – a raczej głównie „starej Europie”, bo przedstawicieli naszego regionu prawie tam nie ma – jest potrzebny kolejny raport z długą listą rekomendacji. Problemem jest fakt, że rekomendacje z raportu Draghiego z różnych powodów nie są wprowadzane. Kluczowa jest rozmowa, co zrobić, aby to zmienić.
Tylko czy takie ciało jak Grupa Renu przełamie unijną stagnację? Ma ono mimo wszystko...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
