Wielka rodzina z Mediolanu
Gole Diego Milito dały Interowi pierwszy od 45 lat Puchar Europy
Najdłuższa misja europejskiego futbolu, najdrożej opłacona, znaczona kolejnymi zmarnowanymi szansami, dobiegła końca. Massimo Moratti na ramionach piłkarzy podniósł w górę puchar. Jose Mourinho, zapłakany, z piłką pod pachą i z flagą Portugalii, przedefilował przez boisko.
Moratti wreszcie dorównał ojcu, teraz może ze spokojnym sumieniem przekazać klub swojemu synowi. Miał 14 lat, gdy widział jak Angelo Moratti płakał z radości na trybunach w Wiedniu, po tym jak Inter pokonał w finale Real. W sobotę na stadionie Realu on sam wzruszał się razem ze wszystkimi Morattimi, których udało mu się zmieścić w loży honorowej.
Poświęcił 15 lat, by włoskie dzienniki mogły napisać po finale, że „mit Interu narodził się na nowo”. Wydał blisko miliard euro, przełykał upokorzenia, zwłaszcza wtedy, gdy z trofeami wracał do Mediolanu Milan. Ale teraz sukces smakuje wyjątkowo.
Zmęczenie Włochami
Angelo Moratti i Helenio Herrera dali Interowi dwa Puchary Europy, w 1964 i 1965, ale nawet oni nie potrafili zdobyć w jednym sezonie wszystkich trofeów. Zrobili to dopiero Moratti junior i Mourinho: obywatel świata, poliglota i arogant równy Herrerze. A to wszystko w setną rocznicę urodzin wielkiego HH.
Herrerę też oskarżano o zabijanie futbolu, wytykano złe maniery, brak szacunku dla rywali (z zapowiedzią: „Wygramy bez wychodzenia z autobusu” jako najsłynniejszym...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta