Wesoły pogrzeb, choć bez nieboszczyka
Rewelacyjni Robert Duvall i Bill Murray w filmie „Aż po grób”, współprodukowanym przez Polaków
Aaron Schneider zrealizował osadzoną w latach 30. XX wieku, a opartą na faktach historię pustelnika z Tennessee. Felix „Bush” Breazeale przez 40 lat żył samotnie. I nagle zorganizował własny huczny pogrzeb. Jeszcze za życia. Wydarzenie zamieniło się w wielki festyn, było relacjonowane w prasie.
Bush, zagrany rewelacyjnie przez Roberta Duvalla, już na pierwszy rzut oka wygląda groźnie i odrażająco. Kiedy wychodzi z domu w lesie i zjawia się w miasteczku, budzi strach. Jakby chciał się dopasować do opowieści, które o nim krążą. Ludzie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
